czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 2

 Rozdział 2 



Oczami Oliwii:  


Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Przetarłam oczy piąstkami. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć. Tęskniłam za rodzicami. Jeszcze do mnie nie dotarło, że nigdy już ich nie zobaczę, że wszystkie wspólne wieczory, gry, zabawy, to wszystko ustało i nigdy już nie wróci. Wstałam z łóżka i rozejrzałam się po pokoju. Niebieskie ściany ślicznie komponowały się z brązową podłogą. Na samym jej środku leżał biały dywan. W dwóch końcach pokoju znajdywały się łóżka. Jedno należało do mnie, drugie do Becky. Była moją najlepszą przyjaciółką mimo że znałyśmy się bardzo krótko. Coś w środku mówiło mi, że mogę jej ufać. Niestety jeszcze spała. Cicho podeszłam do brązowych drzwi i wyszłam na palcach z pokoju. Nie chciałam jej budzić. Przeszłam szerokim korytarzem. Po ciemnobrązowym dywanie. Przyglądając się obrazą wiszącym na beżowej ścianie. Zeszłam po ciemnobrązowych schodach na dół. Weszłam do salonu w którym słyszałam głosy.
- Dzień dobry.- powiedziałam cicho.
- Cześć Oliwia.- powiedziała ciocia cicho podchodząc do mnie. Była średniego wzrostu blondynką o nieskazitelnych niebieskich oczach.  Kochałam ją. Może to dziwne, ale zżyłam się z nią po jednym dniu. To ona sprawiła, że od wczoraj nie muszę się bać tego co będzie jutro. Nie musiałam się bać czy ktoś się mną zainteresuje, czy ktoś mnie kocha, czy ktoś o mnie pamięta. A dzięki niej i mojemu wujkowi mogłam spokojnie zasnąć a nie się zadręczać co będzie jutro? Czy moje życie się odmieni? Głównie te pytania towarzyszyły mi kiedy byłam w domu dziecka.
- Ciociu co tu można robić?
- Możecie iść na przykład na boisko.- wizja spędzenia dnia z Becky na boisku lekko mnie podniosła na duchu. Lubiłam piłkę nożną, siatkówkę i wszelkie sporty.
- A ciociu o której mamy wrócić?- pomyślałam, że możemy zwiedzić okolicę. Może kogoś poznamy. Lubiłam poznawać ludzi.
- O której chcecie.- powiedziała z uśmiechem. 
- Ależ Nina, dziś przychodzi do nas na kolację Eryk i Alina z synem.
- A no tak. To bądźcie o 17 dobrze?
- Jasne ciociu.- uśmiechnęłam się i ujrzałam przed sobą Becky.
- Cześć.- powiedziała uśmiechnięta.
- Chodźcie na śniadanie dziewczynki.- powiedziała ciocia kierując się ku kuchni. Poszłyśmy za nią. Na ciemnobrązowym stole stały 4 białe talerze. Przy każdym z nim leżały sztućce zawinięte w fokusową serwetkę. Usiadłam na białym krześle. Musiała pomóc mi ciocia bo było za wysokie. Becky też pomogła. Po chwili dołączył do nas jeszcze wujek. 
-Proszę pana, co tu można robić?- spytała moja przyjaciółka.- wujek zaśmiał się cicho. 
- Nie mów do mnie per 'pan' tylko wujku.- powiedział z uśmiechem. 
- Dobrze.- odparła z uśmiechem i zaczęła jeść. Po zjedzeniu śniadania pobiegłyśmy na górę żeby się ubrać umyć i załatwić wszystkie poranne czynności. Wzięłam z walizki jakieś ubrania, które  miałam zamiar na siebie założyć a mianowicie krótkie spodenki i koszulkę z nadrukiem. Wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki. Była śliczna. Ciemnobrązowe kafelki przeplatały się z beżowymi. Całość sprawiała wrażenie estetyki i idealności. Miałam wrażenie, że wykonywali to profesjonaliści. Zresztą jak wszystko w tym domu. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i ubrałam się. Po paru minutach już gotowa wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Becky była w łazience parę minut wcześniej.  
- To co dziś robimy? - spytała.
- Może wyjdziemy na dwór? 
- Jasne, a może zagramy  w nogę. - właśnie o tym myślałam. No ta dziewczyna jest moją bratnią duszą! Rzadko kiedy ma się takie szczęście i poznaje się osobę, której możemy zaufać. Tak bez strachu, że wygada, że ktoś niepowołany się dowie. Becky była dla mnie osobą, której niewątpliwe ufałam. Była takim szczęściem w nieszczęściu. Wiedziałam, że mogę jej ufać. 
- A jak chłopaki będą chcieli nas przegonić?- widziałam jak zastanawia się co zrobić. 
- Zadziałasz urokiem i będzie po sprawie.- powiedziała. 
- Chyba ty.- odparłam pokazując swój różowy język światu. 
- Dobra, nie kłóćmy się.- stwierdziła ze stoickim spokojem patrząc jak wstaję z łóżka i kieruję się ku drzwiom. 
- Dobra, to chodź. 
 Przeszłam przez pokój i otworzyłam sobie drzwi. Szybko wyszłam a Becky za mną. Szybko opuściłyśmy nowy dom. 
Na dworze było bardzo ciepło. Słońce skutecznie oświetlało nasze twarze. Był lekki wiatr, który mierzwił nam włosy. Szłyśmy ulicami Madrytu wygłupiając się a ludzie patrzyli na nas jak na wariatki. Długo szukałyśmy jakiegoś boiska. Po jakiejś godzinie znalazłyśmy murawę, ale niestety nie była pusta. Zajęte było przez kilku chłopaków mniej więcej w naszym wieku. Przeszłyśmy przez siatkę podchodząc do nich.
- Cześć, jestem Oliwia…

- Ja Becky.- przerwała mi moja towarzyszka.

- Możemy z wami zagrać?- spytałam uśmiechając się i patrząc wyczekująco na nas. Widziałam, że się waha.  Rzadko kiedy dziewczyny  lubią grać w piłkę.

- Jestem Alvaro.- powiedział jeden z nich z uśmiechem.

- Ja Jaime.- powiedział jedyny wśród nich blondyn.

- Diego.

- A ja Rico.- przedstawiali się po kolei.

- Miło nam.- powiedziałam za siebie i Becky.

- Nam też.- powiedział Alvaro.- jak chcecie to możecie grać.- dodał z uśmiechem.

- Chętnie.- powiedziałyśmy równocześnie i doszłyśmy do ich drużyn. Oczywiście grałyśmy przeciwko sobie. Drużyny musiały być równe.  Jeden z graczy był naprawdę dobry. A mianowicie był to Alvaro. Chłopak miał wyraźny talent do piłki. Kochał to co robił i było to widać. Strzelał gola za golem, my również się staraliśmy, ale to Alvaro był górą. Po paru godzinach dobrej zabawy skończyliśmy mecz bo większość z nas musiała iść do domu. Powoli wracałyśmy do domu. Wygłupy wcale w tym nie pomagały. Po powrocie dom wyglądał na posprzątany i czysty. Wszystko prawie lśniło.

- O Oliwia, Becky. Dobrze, że już jesteście.- powiedziała.- Na górze przygotowałam dla was ubrania. Przebierzcie się. Niedługo będą goście.

- Dobrze ciociu.- powiedziałyśmy i poszłyśmy  na górę.  Na moim łóżku leżała niebieska sukienka, kolorem przypominająca morze. Na łóżku Becky leżała różowa podkreślająca urocze rumieńce na jej policzkach. Szybko się przebrałyśmy i zeszłyśmy na dół. Goście już byli. Kobieta, mężczyzna i Alvaro. Ten z boiska. No proszę jaki ten świat jest mały.

- Cześć, Oliwia, cześć Becky.- zawołał chłopak. Rodzice dziwnie na nas spojrzeli. Zapewne zastanawiali się skąd się znamy.

- Skąd się znacie?- wreszcie przerwała ciszę mama Alvaro.

- Z boiska.- odparł chłopak z uśmiechem.

- Dobrze.- odparła jego matka uśmiechając się.

Weszliśmy do ‘jadalni’. Na stole leżało 7 nakryć. Biały obrus zakrywał mahoniowy stół. Przy każdym krześle stały czarne nakrycia z srebrnymi sztućcami. Biało-czarne serwetki były ułożone i postawione na talerzach. Każdy usiadł na przeznaczonym dla siebie miejscu. Podanym posiłkiem była paella. Wyglądała pięknie i pachniała apetycznie. Po zjedzeniu rodzice zaczęli rozmawiać o ‘dorosłych sprawach’ a my poszliśmy do naszego wspólnego pokoju. Po wielu godzinach rozmowy z Alvaro dowiedziałyśmy się, że chce być piłkarzem i ma zamiar grać dla Realu Madryt w przyszłości. Alvaro był naprawdę przeuroczym chłopakiem. Mogłyśmy z nim pogadać o wszystkim. Odnalazłam w nim bratnią duszę tak jak w Becky. Czy to możliwe, że straciłam rodziców po to, żeby zyskać dwóch najlepszych przyjaciół? Tęskniłam, ale Becky i Alvaro skutecznie zastępowali mi rodziców. Naprawdę ich za to pokochałam. Byli dla mnie ważni i wiedziałam, że bez nich nie dałabym sobie rady.

Jejciu, ostatnio pojawił się komentarz, który dał mi do myślenia. Podoba wam się to w ogóle? W trzecim rozdziale będzie już czas teraźniejszy. Liczę na Wasze komentarze! Buźki ;**
Są tu może jakieś fanki BVB? Jak tak to zapraszam : http://quiet-another-bvb-story.blogspot.com/

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 1

 Rozdział 1


Z perspektywy Oliwii:


Pamiętam tamten dzień jakby to było wczoraj .Siedziałam w domu z opiekunką, panią Basią. Rodzice już dawno mieli wrócić. Ja nadal czekałam. Naszym zwyczajem było że przed zaśnięciem rodzice musieli mi dać buziaka w policzek ja im zresztą też. Jednak teraz długo nie wracali. Ktoś zapukał do drzwi. Pani Basia poszła je otworzyć. A tam w drzwiach stał jakiś pan.
-Dzień dobry. Czy to dom państwa Kwiatkowskich?
-Tak. W czym mogę panu pomóc?
-Jak pani zauważyła jestem funkcjonariuszem policji i mam złe wieści dla córki państwa Kwiatkowskich.
-Boże co się stało? -zapytała z przerażeniem pani Basia.
-Rodzice małej zginęli w wypadku. Najprawdopodobniej ojciec małej zasłabł przed kierownicą i doszło do zderzenia. 
Po tym co usłyszałam słyszałam tylko krzyk. Nawet nie wiem czyj. Być może mój. A następnie widziałam ciemność.

Kilka dni później.


Jest już po pogrzebie. Do końca nie wiem co się ze mną stanie w końcu mam tylko 
5 lat. Ale pani Basia mówiła że pójdę do domu dziecka. Płakała i przepraszała mnie że nie może mnie wziąć. Bo jest za stara, że nie ma już siły. Ale ja to rozumiem. Nie mam do niej o to żalu. Dziś właśnie wyjeżdżam do tego miejsca. Nie wiem kogo tam poznam. Ale mam nadzieję że znajdę tam kogoś bliskiego.


Z perspektywy Becky.

Nienawidzę tego miejsca . To piekło .Dlaczego oni musieli mnie porzucić .Wszyscy mi mówią , że rodzice mnie nie chcieli bo  jestem brzydka .Ja tak nie sądze .Dziś ma przyjechać jakaś nowa .Ciekawe kto to ??Zaraz pewnie się dowiemy .Mam nadzieję że będzie to fajna dziewczyna .Może się z nią nawet  zaprzyjaźnię.Nie wiem .

Kilka dni później .

Nie wiem dlaczego ona ciągle płacze .Ale chyba dla tego że wiedziała że ma rodziców i ich straciła .Właśnie idę do niej do pokoju .Mieszka z taką wstrętną paniusią .Która wszystkich zaczepia .Zza drzwi usłyszałam jej głosik .
-Co ty robisz ??Odsuń się ode mnie ty , ty...
-Dlaczego mnie tak traktujesz ??Nic ci nie zrobiłam .
-Przyjechałaś tu .Odejdź nie lubię cię .Ty obłąkańcu .
Wtedy wkroczyłam ja .
-Zostaw ją Ola !
-Nie wtrącaj się !!
-Zostaw ją .Bo powiem o wszystkim pani .
-Nie zrobisz tego !
-Jesteś pewna ??
-Okej zostawię  ją  w spokoju .
Co za głupie dziecko .
-Nic ci nie jest ??
-Nie wszystko w porządku .Jak się nazywasz bo ja Oliwia .
-Ja jestem Becky .Miło mi ciebie poznać .
Tak zaczęła się nasz przyjaźń .

2 tygodnie później .

Jesteśmy z Oliwią nie rozłączne .Ale dziś opiekunka oznajmiła iż :
-Oliwia Kwiatkowska .Odnalazł się twój wujek .Przyjedzie tu dziś ze swoją żoną aby cię zabrać .
Nie słyszałam co mówiła dalej .Pobiegłam do swojego pokoiku .I zaczęłam płakać .W końcu znalazłam przyjaciółkę .I zaraz ją stracę .To nie fair .

Kilka godzin później .

Już przyjechali .Oliwia jest bardzo szczęśliwa .Podobno oni mieszkają w Hiszpanii .Nawet nie wiem gdzie to jest .Oliwka była u mnie ale już poszła .Do swojego wujka .
Wyszłam na korytarz aby się z nią pożegnać .
-Oliwia .Nie zapomnij o mnie .
-Nie zapomnę .Na pewno .
Już się rozstawałyśmy gdy usłyszłam :
-Wujku a nie możemy zabrać ze sobą Becky .To moja jedyna przyjaciółka .Proszę ???
-Hmm skoro tak mówisz .Podejdź tu moje dziecko .-zwrócil się do mnie 
Spokojnie podeszłam .
-Jak się nazywasz ??
-Becky Moore 
-No dobrze .A czy lubisz Oliwię ??
-Bardzo .Ja już ją kocham .Jest moją jedyna przyjaciółką .Nie chcę by wyjeżdżała ale tam będzie jej lepiej .
-A może chciałabyć razem z nami zamieszkać ??
-Oczywiście .Ale nie wiem czy to możliwe .
-Dlaczego ??
- Bo pan już zabiera  Oliwię .
-Ale dla nas to nie jest problem .
-To wspaniale .
-Idź się pakować a ja z żoną wszystko załatwimy . - posłał mi szeroki uśmiech .
Później podbiegłyśmy do siebie z Oliwią i się mocna przytuliłyśmy i zaczęłyśmy skakać ze szczęścia .A dorośli się na nas patrzyli i uśmiechali .Raz  ,dwa pobiegłyśmy  mnie   spakować .I czekaliśmy kiedy możemy stąd wyjść .
Po jakimś czsie z gabinetu wyszedł ten pan i pani .
-Zbieramy się dziewczynki .Za chwilę mamy samolot .
-Ale ja chyba nie mam biletu .Czy czegoś takiego  .Bo miał pan wracać z Oliwią . - powiedziałam zasmucona
-To coś załatwimy . Nie martw się .
-Dziękuję .

Pierwszy raz leciałam samolotem .Z początku nie mogłyśmy usiedzieć na miejscu .Ale później usnęłyśmy .Po kilku godzinach lotu , wreszcie wylądowaliśmy .Zabraliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy do nowego domu .Był on przepiękną , wielką willą .Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam .Ola zresztą chyba też .Obie wlepiłyśmu swoje oczy w ten dom .Aby po chwili pędem ruszyć do pokoi .Nie powiem miałam przecudny pokój koloru niebieskiego .Oni to chyba wszystko wiedzieli wcześniej , że się tu zjawię razem z Oliwią .Bo wszystko było przygotowane .Pierwszy dzien ubiegł nam na zwiedzaniu całego domu .A wieczorem padłyśmy na swoje łóżka tak zmęczone .Że poszłyśmy spać bez kolacji .